Deadlands, Weird West, Wasted West, Way Out West, The Great Rail Wars, Hell on Earth, Lost Colony, Fields of Honor, Weird Wars and all affiliated logos and sublogos are Trademarks of Pinnacle Entertainment Group, Inc. Copyright 2003 Pinnacle Entertainment Group, Inc. All Rights Reserved.
Savage Worlds, Evernight, 50 Fathoms, Slipstream, Necessary Evil, Rippers, Fast! Furious! Fun! and all other Savage Settings are Trademarks of Great White Games, Inc. Copyright 2005.
| Statystyki |
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
2386
|
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
98
|
|
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
0
|
|
|
|
|
2006-11-25
Uriah is dead...
|
... ale nie tylko on. Niestety.
Rippersi wrócili z ciałem George`a do Londynu. Tam poznali nowego członka zespołu (i loży) - Boyda Mac a'Bhairda, szkocką... rączke. Koleś właśnie stracił kumpli w spotkaniu z Inkwizycją i potrzebował nowego miejsca zamieszkania i pracy. Po złej wiadomości z ust Van Helsinga (Omegę zaatakowali poplecznicy Cabalu), nadeszła dobra – Raffle Tickets załatwił to, co miał załatwić. A nawet więcej – dowiedział się przez przypadek, gdzie jest Uriah. Rippersi zaplanowali udać się tam po pogrzebie. Vidocq przejął dowodzenie w loży, wysłał ludzi w teren oraz zainteresował się skazaną za morderstwo Maxine Gordon. Przygotował też skromny, acz uroczysty pogrzeb Lorda Rutheforda i George`a Fitzhugha. Edward w tym czasie odkrył dowód na powiązania Uriaha z Acidem i Kingiem – nowym szefem opiumowego podziemia. Sam pogrzeb był podniosły – jednak skończył się szybko – a wbrew złym przeczuciom ludzi, nic się nie wydarzyło. Prawie nic – pogrzeb obserwował jakiś koleś, który zamienił się w nietoperza i odleciał. Szybko po ceremonii, Vidocq, Edward, Boyd i Mike wyruszyli w stronę Oxham, Suffolk. Tam zastali wymarłe miasteczko, ślub Uriaha i Lavini, kilku popleczników Cabalu i szalonego klechę, wymachującego wielkim krzyżem. Walka była długa, głównie dlatego, że Uriah nie walczył uczciwie i uciekał. Jednak nie takim dawano już radę. Celne rzuty nożami Boyda osłabiły go na tyle, żeby Vidocq wreszcie doskoczył i zadał mu śmiertelny cios – Rapier Krzyżowca przebił gardło nekromanty, kończąc jego nędzny żywot. Niestety, Edward mocno odczuł moc Uriaha – nie był to zwykły mag, jakich wielu. Ale krwawił normalnie... no i nawet jego magia mu nie pomogła. Ciało maga zostało zabrane do badania a Rippersi wrócili do Londynu, aby dokończyć sprawę Panny Mao. Niestety, tu brawura zawiodła. Boyd i Vidocq udali się do magazynu, na jaki natrafili w dokumentach Uriaha. Tam okazało się, że magazyn zajmuje kilku chińczyków – a co dziwne, przed samym magazynem stały straże. Niewiele myśląc, Rippersi przypuścili atak. Wyjątkowo cichy. Niestety, kompletnie nie przemyślany. I nie zaplanowany. Brak obserwacji zemścił się stukrotnie. Zaskoczeniem był fakt, że w magazynie był chiński wampir – i to nie skaczący (gyonshee, jak się okazało, było dwóch), ale o wiele groźniejszy wampir, sam King. Skończyło się to śmiercią dzielnego Szkota, a Vidocq ledwo co uciekł. W loży przekazał tylko informację, Van Helsing i jego grupa uderzeniowa zaatakowała magazyn, niestety, zastali tam tylko 3 skaczące wampiry... jednym z nich był Boyd... Chińczyków ani Kinga już tam nie było. Jednak po kilku dniach, do hotelu Alberta przyszedł list z podziękowaniami od Panny Mao, która znowu ma stary kanał dystrybucji.
Teraz podsumowanie. Sesja była fajna, niestety początkową piękną grę zepsuła końcówka – zagrana na pałę i na chama. Błędem było pójście bez obserwacji magazynu, bez zaplecza i ogólnie, nieprzygotowani. Jednak obserwacja to podstawa. Ogólnie, ja daje przygodzie 3+. Mnie osobiście sie podobało, niestety, niski wynik jest z powodu błędów na końcu. Chyba nie było źle? Jak wam się podobało, jak wrażenia i ogólnie?
A tu zdjecia: http://img293.imageshack.us/img293/1750/img0956qr0.jpg http://img483.imageshack.us/img483/7706/img0957ci6.jpg http://img482.imageshack.us/img482/9900/img0958ug5.jpg http://img483.imageshack.us/img483/1673/img0959zv2.jpg http://img329.imageshack.us/img329/3462/img0960wn7.jpg http://img464.imageshack.us/img464/6460/img0961nf3.jpg http://img469.imageshack.us/img469/8171/img0963vk6.jpg http://img451.imageshack.us/img451/8259/img0962lg6.jpg http://img461.imageshack.us/img461/348/img0964vg0.jpg http://img170.imageshack.us/img170/9339/img0965xu9.jpg http://img489.imageshack.us/img489/6440/img0966qs9.jpg http://img489.imageshack.us/img489/3352/img0967oj1.jpg http://img489.imageshack.us/img489/8438/img0968ce5.jpg http://img183.imageshack.us/img183/5244/img0970ho5.jpg http://img362.imageshack.us/img362/658/img0969wx8.jpg http://img354.imageshack.us/img354/4058/img0973ut8.jpg http://img225.imageshack.us/img225/7835/img0971vo7.jpg http://img165.imageshack.us/img165/8538/img0974mr0.jpg |
|
Komentarzy:
5
|
|
2006-11-11
Polowanie na łowcę
|
Dzisiejsza przygoda zaczęła się spokojnie. Narada u Van Helsinga, który miał kilka wiadomości o Omedze. Jak się okazało, na wyspie Doktora Prometeusza był Jack z Van Helsingiem Seniorem, jakiś czas temu. Zabrali pozostawiony wcześniej filar atlantydzki (zwany też filarem wiedzy) i udali się w dalsze poszukiwania. Pewnie szukają Atlantydy. Wiadomo jeszcze, że drugi filar ma Dr Frankenstein, a Prometeusz pracował nad jakąś istotą, zwaną Biosferą. Johann powiedział, że dowie się o tym, gdzie jest Frankenstein, podobno ma jakiś ślad. Poza tym, przekazał informację ze śledztwa w sprawi Uriaha. Jak się okazało, jest to normalny biznesmen, bardzo efektywny. Ma tylko 3 przydupasów - kolesi, którzy nocami chadzają na cmentarze. Jedni polują na lisy, inni chadzają po cmentarzach w nocy, takie życie. Rippersi, zaopatrzeni w te informacje, zaczęli szykować plan działania. George przygotowywał się na spotkanie z Uriahem, Edward szykował jakieś talizmany w laboratorium (zamiast szukać informacji o Waylandzie :P) a Vidocq gotował się na wizytę u Panny Mao. Udał się tam na umówioną godzinę. Było tak, jak się umawiali – po pierwsze, rozmawiali, a po drugie – były to sprawy zawodowe. Mao poprosiła naszego Rippersa o małą pomoc – pomoc przy wyeliminowaniu nieuczciwej (zapewnie) konkurencji. Albert zgodził się i praktycznie od razu (z małą przerwą na bezowocną wizytę na cmentarzu). Dowiedział się o statku „Rosalia”, który przybył z Indii, ale miał spotkanie ze statkiem z Szanghaju. Znalazł też dwa trupy – jeden z nich miał na sobie dziwne ślady, a drugi miał poderżnięte gardło. Niestety, trupy znaleźli też mieszkańcy, więc śledztwo w tej sprawie zostało zawieszone. Lepszy wynik Vidocq miał następnej nocy, gdyż spotkał dziwnego wampira o wyraźnych chińskich rysach, który poruszał się krótkimi skokami. Taki sposób poruszania się pasował do śladów znalezionych przy pierwszej ofiarze w dokach, a pazury potwora pasowały do śladów na ciele owego nieszczęśnika. W czasie, kiedy Albert polował w dokach, George udał się do Uriaha, który zaprosił go na polowanie. Wyruszyli praktycznie natychmiast. Droga była miła, mimo iż George miał trudności z ukrywaniem swojej niechęci do sir Clarence`a. Równie miło było na miejscu, gdyż Rippers spotkał ojca Levinii oraz poznał tam Jeremiego Harcourta, esq. Polowanie zaczęło się miło, ale niestety, koniec był żałosny. Okazało się, że była to pułapka na naszego Georga – a najgorsze było to, że oczekiwały go tam siły z piekła rodem. Mimo dzielnej walki z trzema przeciwnikami (jeden z nich, łowczy, padł zabity celnym strzałem w głowę), kły i pazury Demonicznego Psa oraz strzelba drugiego łowcy zebrały krwawe żniwo. W tym samym czasie (jak się później okazało) zginął sir Robert Dempsey oraz ciężko ranny został Stuart Towsend. Rippersi dowiedzieli się o tym z gazet, gdyż śmierć ważnej osobistości, jaką był George, nie przeszła niezauważona. Vidocq przeczytał to w drodze powrotnej po spotkaniu biznesowym. Z rana udał się on bowiem do Petera Lucasa, inspektora SY i Rippersa. Po krótkiej rozmowie, wyszedł bogatszy o adres pewnego dżentelmena o dość specyficznych zdolnościach. Szybko załatwił z owym panem (o imieniu Raffle Tickets) to, co miał załatwić i umówiony na dzień następny na spotkanie, udał się do loży. Edwarda obudziło brutalne pukanie w drzwi. Jak się okazało, pukającym był mąż Loretty, król cygański. Przyniósł bardzo złą wiadomość – okazało się, że lord Rutheford, szef loży w Lewtrenchard Manor, zmarł w nocy na serce (to było dziwne zrządzenie losu i pewna przepowiednia do dalszych wydarzeń). W momencie, kiedy Edward otrząsał się z szoku, przybiegł służący z loży, z gazetą – tak, z TĄ gazetą. Po chwili w loży pojawił się Vidocq i od razu zorganizował akcję odwetową (na szczęście czytanie testamentu ma odbyć się nazajutrz). Szybkie zbieranie ludzi i już w okolicach 3 po południu nasi Rippersi wyruszyli do posiadłości Jeremiego Harcourta. Tam, dzięki talentowi Alberta (oraz jego nieskazitelnemu ubraniu) policja szybko powiedziała, co wiedziała. Nie było tego wiele – tyle że Uriah (i nieznana kobieta) opuścili posiadłość rano, a sam Jeremi został rozszarpany przez własną sforę myśliwską. Rippersi przed udaniem się na spoczynek udali się do lasu – tam niespodzianką było pojawienie się sfory Demonicznych Psów (tak strasznych, że Edward przeżył zawał serca). Na szczęście, rapier Vidocq`a był niezawodny i niósł śmierć wśród bestii. Z rana (o 7 rano, barbarzyńska pora) Albert odebrał ciało George`a (zauważył tylko, że rzeczy, które ponoć miały być Georga, są zręczną podróbką) i szybko wrócili do Londynu (a dokładniej ludzie VH do Londynu, a Albert i ciężko chory Edward do Lewtrenchard Manor). A co tam ich spotka – dowiemy się już niedługo :)
Podsumowanie – rewelacja. Na prawdę dobra sesja – szkoda tylko, że znowu pogoda nam niedopisała (no, jak ktoś mi powiedział – mam zawadę Marten się nie bawi :( ). Ale ogólnie, mimo iż Edward niewiele pograł (a szkoda, mógł jeździć z Vidocq`iem, chyba) to i tak było rewelacyjnie – jedna z lepszych sesji :)
Testament Lorda: Lewtrenchard Manor, 10.X.1892 AD. Oto Ostatnia Wola moja, barona Williama Rutherfortha Saint John D`Elaney. Bedac pelen sil psychicznych, lecz przy koncu sil witalnych postanawiam co nastepuje: 1. Caly mój majatek przekazuje Abrahamowi i Johannowi Van Hellsingowi oraz ich organizacji, która dala mi sens zycia pod jego koniec. Pod jednym jednak warunkiem – aby uczynili w owym majatku loze, na czele której stana Baronet Albert de Windsor, Edward Wellington oraz George Fitzhugh III, a takze zapewnia prace wszystkim tym, którzy przy mnie byli. Jezeli zas Baronet de Windsor przekaze swój majatek w Szkocji na sieroty po zabitych ludzi z Organizacji, to wtedy caly mój majatek przejdzie na niego, niech on dzieki niemu i dzieki swoim (i moim) kompanom juz wymienionym pokona zlo nas otaczajace. 2. Ryszardowi Oakstaffowi zapisalem dozywotnia rente w wysokosci 180 Funtów rocznie, wyplacana w miesiecznych ratach. Zapisuje tez dozywotnio jemu oraz jego potomokom i rodzinie posiadlosc zwana „Domem Wiedzmy”, majac na uwadze, iz posiadlosc jest zburzona, Georga Fitzhugha III (pamietajac o jego talentach w interesach) mianuje opiekunem odbudowy tejze. 3. Edwardowi Wellingtononowi polecam na uwadze mojego dawnego kompana, Roberta Downinga z Roadhill, Wilkshire. Jest to czlowiek, który moze nam pomóc, niestety, ja juz z nim nie porozmawiam. A prosil mnie on o pomoc, lecz ja go zostawilem, z uwagi na me zdrowie. 4. Lorettcie Bennet i jej narzeczonemu zapisuje kamienice w Lewtrenchard, przy Restoration Street 15a – pod warunkiem, ze bedzie wspierac Loze Lewtrenchard. 5. Doktorowi Augustowi Wynter zapisuje dozywotnio: mozliwosc mieszkania w Lewtrenchard Manor oraz dodatkowo do pensji otrzymywanej z Organizacji, 10 Funtów miesiecznie – pod warunkiem jednak, ze bedzie wspieral Alberta, Edwarda i George`a swymi umiejetnosciami. 6. Wszystkim tu wymienionym polecam, aby pamietali o mnie oraz o moim sp. Synu, Wiktorze. Niech nasza pamiec nie zaginie. William Rutherforth Saint John D`Elaney, Baron. |
|
Komentarzy:
0
|
|
2006-10-29
Londyn we mgle a dinozaury na ulicach.
|
Dziś nie będzie notki. W sumie działo się wiele, ale wszystko znajduje się tutaj: http://img120.imageshack.us/img120/770/img0928qc9.jpg http://img130.imageshack.us/img130/2406/img0929rp3.jpg http://img127.imageshack.us/img127/7624/img0930xz9.jpg http://img156.imageshack.us/img156/8565/img0931jw2.jpg http://img246.imageshack.us/img246/1879/img0933vg3.jpg http://img246.imageshack.us/img246/1879/img0933vg3.jpg
Poza tym, było bardzo sympatycznie, rewelacyjnie V walczył, aby nie zabić i trikował. No i szarża Georga na 10 metrowy szkielet Dinozaura z derringerem w rękach. Plus świetne sceny rozmów z npcami. Hm. Bardzo fajna, lajtowa sesja. Na razie zakończyliśmy pare wątków, ale bardzo ważny jest nadal otwarty. A do ślubu zostało już tylko 7 dni!!!
Nastepna sesja za dwa tygodnie. Insh Allah, oczywiście. George wybiera się do Uriah`a, Vidocq ćwiczy różne rzeczy a Edward... Pewnie będzie siedział w knigach - uczy się nowych rzeczy. Jak zwykle.
A teraz Pytanko - podobało się? |
|
Komentarzy:
2
|
|
2006-10-29
Londyn we mgle a dinozaury na ulicach.
|
Dziś nie będzie notki. W sumie działo się wiele, ale wszystko znajduje się tutaj: http://img120.imageshack.us/img120/770/img0928qc9.jpg http://img130.imageshack.us/img130/2406/img0929rp3.jpg http://img127.imageshack.us/img127/7624/img0930xz9.jpg http://img156.imageshack.us/img156/8565/img0931jw2.jpg http://img246.imageshack.us/img246/1879/img0933vg3.jpg http://img246.imageshack.us/img246/1879/img0933vg3.jpg
Poza tym, było bardzo sympatycznie, rewelacyjnie V walczył, aby nie zabić i trikował. No i szarża Georga na 10 metrowy szkielet Dinozaura z derringerem w rękach. Plus świetne sceny rozmów z npcami. Hm. Bardzo fajna, lajtowa sesja. Na razie zakończyliśmy pare wątków, ale bardzo ważny jest nadal otwarty. A do ślubu zostało już tylko 7 dni!!!
Nastepna sesja za dwa tygodnie. Insh Allah, oczywiście. George wybiera się do Uriah`a, Vidocq ćwiczy różne rzeczy a Edward... Pewnie będzie siedział w knigach - uczy się nowych rzeczy. |
|
Komentarzy:
0
|
|
2006-10-19
Dance Macabre...
|
...czyli Taniec Umarłych. No, może nie jest to wierne tłumaczenie, ale za to dość celne. To było poważne zagrożenie, nie wiadomo, skąd się wzieło na ziemi egipskiej, za to, insh Allah, już tu nie wróci. Tak myślał sobie Awrah, w momentach, kiedy nie rozmawiał ze swoją bronią. Nie wiadomo, co myślał nowy członek loży, lord Michael Ashcroft, ale powinien być zadowolony. Jego nowy przydział był ciekawy, a frakcja Wojowników Frazera zapowiadała się dla młodego lorda bardzo interesująco (więcej o tym później). Mr. Ashcroft od razu po przybyciu rzucił się w wir pracy w loży Al`a – z niewątpliwymi sukcesami. Odkrył, iż Oko nie jest potrzebne do Berła Upuaut, co wprawiło Frazera w wyjątkową wściekłość, gdyż stracił na tym przedmiocie dwóch Rippersów. Poza tym, odkrył nowe informacje o samym berle – miało ono jakieś powiązania z heretyckim Echnatonem. Jak się okazało, w dawnym miescie Echnatona trwają prace, prowadzone przez Rippersów. Najgorsze jest to, że nie ma od nich żadnych informacji, tak samo jak od ekspedycji, która wyruszyła do innego z miejsc na mapie Sosry. Bardzo niepokojące. Choć nie tak, jak wieści z Aleksandrii – okazało się, że Rippersi są blisko grobu Aleksandra. Tylko że Kabal jest tak samo blisko, a jeszcze na dodatek podziemia i kanały owego miasta nawiedziła plaga jadowitych węży. Wszystkie te rzeczy mocno frasowały Frazera, choć najnowsze wieści też nie były miłe. Coś powoduje, że wioski na wschód od Kairu, stają się wyludnione. Jak się okazało, wioski te należały do Tuaregów, którym Rippersi byli winni przysługę. O tym wszystkim dowiedział się Awrach po przyjeździe. Nie był wyjątkowo zadowolony i szczęśliwy, chciał bowiem wypocząć (jakby mało mu było – miesiąc w szpitalu...). A najgorsze było to, że ktoś znalazł jego kryjówkę. Nie wiadomo kto, ale na pewno nie był to profesjonalista, taki jaki czekał w domu Ibn Ghazy. Niestety, sam jasnowidz nie żył. Miał wypalone na czole odbicie dłoni oraz złamaną szczękę – tak, aby mocno otworzyć usta. Awrach nie dał się zakoczyć mordercy, niestety, sam assassyn był wyjątkowo groźny – trucizna z jego noża powaliła Michaela tak szybko, jak cios Awracha powalił samego morderce. Znalazł na nim taki sam tatuaż, jak widział już pod grobem Sosry. Najgorsze jest to, że ktoś załatwił jasnowidza, a Rippersi nie wiedzieli, o co chodziło. Allan zajął się tą sprawą, ale jak się okazało, Mułła nic kompletnie nie znalazł na miejscu zbrodni. Kolejna tajemnicza sprawa – przynajmniej rozwiązano tajemnicę Khlamsina – to sejmitar wielkiego wojownika świata arabskiego – Saladyna. Ale jedna tajemnica rozwiązana, inna się pojawiła. Wściekli bohaterowie zebrali się, aby wyruszyć na pustynie. Przygotowali się dokładnie – tym razem mieli i wodę i pochodnie. Noc poprzedzająca wyjazd była dla naszego zamaskowanego wojownika wyjątkowo niespokojna. Śnił mu się jakiś egipski wódz, bitwa z dziwnym ludem, tajemnicza broń o mocy setek słońc, atak na miasto czarnych budynków, zamieszkałych przez wężowych ludzi i bronionych przez armię nieumarłych. Najdziwniejsza jednak była ta moc, ten gorący promień, który miał moc niszczenia całych armii. Jednak nie to zaprzątnęło głowy Ashcrofta i Awracha. Zapomnieli o tym, gdy napotkali na kolejną niewiadomą na pustyni. Jak się dowiedzieli od Muhammada,coś powoduje, że w wioskach giną ludzie – część umiera, część ginie. Najgorsze było to, że Muhhamad nie mógł podążać dalej szlakiem zaginięć. Bohaterowie podjęli się tego zadania a przywódca Tuaregów przydzielił im swojego człowieka – Ibrahima. Dalsza część była jak sen (niestety). Uratowanie głuchego chłopca, pokonanie dwóch wężowych ludzi (co prawda okupione rysą na psychice Awracha). Wszystko to przemknęło Rippersom przed oczyma. Zbliżyli się do ostatniej wioski i od razu wiedzieli, że ich wróg tam jest. Dziwna kakofonia, przypominająca muzykę roznosiła się po pustyni. Bohaterowie przygotowali się jednak, spodziewając się takiego zagrożenia. Zakryli uszy i muzyka, mimo iż słyszalna, nie zadziałała na nich. Niestety, część mieszkańców była już pod jej wpływem – tańczyli na placu między namiotami w dziwnym tańcu śmierci. Nie takim niebezpieczeństwom Rippersi stawiali czoła! Celne strzały oraz kij Awrach niosły zagładę nieumarłym tancerzom, aż w końcu bohaterowie stanęli przed demonicznym grajkiem i pokonali go, zdobywając dozgonną wdzięczność ludzi z osady Sahra Witi. Na sam koniec walki przybył sam Muhammad, nie miał on już tam wiele roboty. Rippersi spełnili swoją powinność i mogli wrócić do Kairu, aby przygotować się do wyjazdu. Aleksandria ich oczekuje. Co tam się wydarzy – o tym dowiemy się zapewne w następnej części przygód Awracha i Michaela. Tylko czy Awrach będzie się trzymał? Ostatnio zaczął dość dziwnie się zachowywać...
Ode mnie: Było całkiem sympatycznie. Szkoda tylko, że pogoda nam nie sprzyjała i ogarniała nas senność. Poza tym, choroby też pewnie nam dokuczały. Dobra sesja, mam nadzieje, że będziemy trzymać poziom. A poza tym – przynajmniej nie poszliście na pałę! |
|
Komentarzy:
2
|
|
2006-10-08
Powrót do Anglii
|
Vidocq`a podleczyły eliksiry. W rezydencji zdobyli laboratorium alchemiczne oraz 4 przedmioty, które wg Edwarda, mają moc magiczną, 1000 funtów, które idą na loże i na sprzęty tamże, eliksiry i rozpiski ripperechu. Oczywiście, jest tam też Flauros, niestety, jak wynika z notatek, Acid ma Oriasa i poszukuje Albionu oraz Eligora, które to miecze są ukryte w Anglii. No i ciekawostka, w domu byly miecze i zbroje Inkwizycji – ale w stanie wskazujacym, ze wlasciciele nie chcieli sie ich pozbyc. Poza tym, w listach nawiązuje do swojego małego przyjaciela, zabitego przez Rippersów – głównie chodzi o to, że w jednym liście od niejakiego Mr Beta (określany jako Mr a jako imię czy nazwisko litera grecka), owy pan pisze, że źródło popleczników w Cymru jest niewyczerpalne i że Acid ma pamiętac o CN z października – wszystkie informacje tam są. Rzeczy znalezione w domu Acida: Lista eliksirów (wszystkie z d8 Rippertech): Construct Dust x4 (Zbroja, -2) Olfactory Receptors x4 (Wyczucie niebezpieczeństwa, -2) Werewolf Larynx x2 (Wycie wilkołaka, -2) ACCELERATOR POTION x4 (Przyspieszenie, –2) BONE STIFFENING x4 (Wzmocnienie kości i ciała, -2) Corpse dust x10 (Leczenie, -2) Fiend`s blood x4 (Szał bitewny, -2) HELLFIRE HEART x2 (Zionięcie, -3)
Lista notatek o wszczepach: 1.Witchfinder’s Eyes 2.Witchfinder’s Heart 3.THIRD NIPPLE 4. PHEROMONES 5.GRAVE BREW
Przedmioty, które emanują magią:
1.Niebieski Monokl z egipskimi znakami. 2.Fajka, z motywem lwa wszędzie. 3.Tablice astronomiczne. 4.Maska woskowa.
Po tym gracze udali się do Londynu, aby pozakańczać kilka spraw. George chciał zdobyć serce Lavinii, Vidocq miał zadanie (prośbę) Springheel Jacka, dotyczące barona Mordeaux, a Edward poszukać w książkach wielu różnych rzeczy. Wziął się do tego z sercem: odnalazł CN, która zawierała zdjęcia duszków i goblinów oraz następującą informację: Zaskakujące zdjęcia dotarły do nas z małej miejscowości w Walii. Czy to dowodzi istnienie Małych Ludzi, Faerie? I to nawet dwóch ras – jako że na zdjęciach widać na pewno duszki i gnomy. Jak dowiedziała się nasza gazeta, Arthur C. Doil - znany okultysta i badacz takich zdarzeń - uznał owe zdjęcia za autentyczne. Ów badacz zapowiedział również, że zajmię się tą sprawą. Dla dobra rodziny i dziewczynek, nie podajemy nazwyt miejscowości, gdzie doszło to ww zdarzenia.
Do tego dotarł do faktów (lub legend) na temat Waylanda i jego mieczy:
W czasach, kiedy Bog sie od ludzi odwrocil, Szesciu krolow nekalo Ziemie,. Moc Szesciu miala przyzwac Jedynego, aby zniweczyl Boski plan. Ludzkosc potrzebowala obrony i otrzymala ja. Boski Kowal stworzyl 7 mieczy, po jednym dla kazdego krola oraz jeden dla Obroncy Albionu, osoby, ktora mogla zamknac demony w miecze. Jednak Krolowie wyslali swoje slugi aby przeszkodzily Waylandowi – ten jednak zdolal wykuc Albion, miecz pierwszy i przekazal go Synowi Herna. Walka z demonami byla dluga i ciezka, Syn Albionu i jego druzyna walczyla dzielnie, jednak Czlowiek w Kapturze nie wiedzial, ze ma w szeregach zdrajce. Tenze czlek, o imieniu Jack, zaatakowal i zranil Waylanda. Na szczescie, nie mial dosc sily by zabic Kowala, zranil go tylko. Syn Herna pokonal demony, rozprawil sie ze zdrajca i wyruszyl ukryc Miecze- Pieczecie. Wayland po stworzeniu mieczy odszedl z tego swiata, ale zapowiedzial, ze jezeli jego pomoc bedzie potrzebna, to pomoze Albionowi raz jeszcze. Mowi o tym piesn:
Bialy kon miejsca strzeze, Gdzie ukryte sa oscieze Do domu kowala boskiego, Obroncy rodzaju ludzkiego. Waylanda miecze zamknely Piekla bramy, Aby Zdracja na wieki byl pogrzebany. Kogo na swiat wydal Albion, W Waylanda miecz uzbrojon, przed oblicze Kowala trafic moze, a ten znow Krolestwu pomoze.
A także zlecił odnalezienie osoby, z której zdjęto woskową maskę oraz wybadał fajkę, którą odnaleziono u Acida. Podczas poszukiwań natrafił też na tajemnicę – otóż na Fleet Street giną ludzie. Jak się okazało, co 30 lat od 1802 roku, na tej ulicy dochodzi do kilkudziesięciu zabójstw, wszystko zaczęło się od człowieka o nazwisku Sweeney Todd, który nazywał się Demonicznym Golarzem. Tenże fryzjer stosował na swoich klientach golenie wraz z poderżnięciem gardła, zanim powieszono go za 30 zabójstw. Albert/Vidocq poszukiwał informacji na temat Christophera Wicksa, mordercy barona. Dotarł do swojego starego znajomego ze Scottland Yardu, który podzielił się z nim wszystkim, czego dowiedziała się policja, ale poprosił go o pomoc w wyjaśnieniu sprawy Fleet Street. Albert po naradzie z Edwardem postanowił użyć Różokrzyżowca jako przynęty, postanowili też wybadać sprawę z Walii. Van Hellsing zapewnił ich, że wyśle dobrego człowieka do tej roboty, który wybada, gdzie znajduje się owa wioska. Rippersi wyruszyli więc na łowy w mniejszym składzie, gdyż George odzyskiwał utraconą pozycję społeczną, odwiedzając z Dempseyami operę. Gdyby nie to, że głośno grali, to byłoby tam całkiem sympatycznie, gdyż Lavinia smacznym kąskiem jest, a jak mówił George, biodra miała rozłożyste jak teksanski longhorn rogi. Akcja na Fleet Street zakończyła się sukcesem. Po długich godzinach wytropiono, gdzie giną ludzie. Dzięki skoordynowanej akcji, Vidocq i Edward dostali się do zakładu fryzjerskiego, rozwiązali zagadkę i załatwili morderców (i kanibali, jak się okazało). No, nie oni, kanibal-morderca się sam zabił, wybrał szybką śmierć na rapierze Vidocq`a, niż proces i szubiennicę. Co prawda, nadmierna pewność siebię przyprawiła George`a o ból głowy i lekkie przeziębienie, ale przynajmniej dzięki jego niezwykle odważnej akcji, policja złapała kilku bandytów, którzy jak się szybko okazało, przynali się do wszystkiego. Niesamowitą odwagą wykazał się tu również Edward, który zastosował nowatorską technikę lotnego łapania bandytów. Następnego dnia George udał się do Dempseyow na obiad. Niestety, jego zła passa nie skończyła się w alejce na Fleet Street. Nie dość, że zabrał się do ryby nożem i widelcem, to jeszcze okazało się, że Lavinia właśnie się zaręczyła. I to nie z Georgem! Niejaki sir Uriah Clarence, jakiś wyjątkowo dziwny typek (a fakt, że kontaktował się z Baronem i że chyba prowadził interesy Cabalu, nie pomogły Uriahowi). George był zdruzgotany i poprzysiągł zemstę. Podzielił się swoimi troskami z Albertem de Windsor, który obiecał swoją pomoc (oraz pomoc pana V jak Vidocq). Najważniejsze jednak dla Alberta było śledztwo w sprawie barona. Napisał tylko list miłosny (a dokładnie dwa – jeden dla George`a do Lavinii, a drugi do Loretty Bennet, niedługo Boswell) i udał się na rozmowę z narzeczoną mordercy. Dowiedział się tam, że Christopher był hazardzistą i grywał ostatnio w Umbral Rooms, prywatnym klubie na obrzeżach Londynu. Z tą informacją wrócił do hotelu, gdzie prawdopobnie będzie szykował akcję na ten klub. Ale co będzie dalej, dowiemy się w następnym odcinku Rippers.
Podsumowanie: Fajne śledztwo, szybka walka, dużo informacji, nowe tropy, nowe zagadki. Czyli chyba jak zwykle. Mnie się podobało, mam nadzieje, że wam też. Czekam na jakieś komentarze. Mam też nadzieje, że do następnego razu nie zapomnicie, co i jak. No i chyba wybierzecie się do Umbral Rooms? |
|
Komentarzy:
0
|
|
2006-10-02
Anglia
|
Dla przypomnienia, to wydarzenia z ostatniej sesji w Anglii. Ważna rzecz - każdy z was ma po jednym rozwoju, tak mi wychodzi z punktów. Odkupienie Rogera... i jak zwykle, więcej tajemnic.
Zaczęło się od śniadania, po którym lord Rutheford wezwał George`a na naradę. Wojenną. Vidocq już wiedział co i jak... A zadanie było proste – nie możemy stracić nikogo więcej. A szczególnie różokrzyżowca. George wyruszył praktycznie natychmiast (nie licząc odpowiedniego przygotowania do drogi, czyli jakiejś godzinki... ale to normalne w czasach, kiedy zaprasza się kogoś przez dwa tygodnie, wysyłając do zapraszanego kartki...). Po drodzę odebrał Vidocq`a, który czekał przy (a nawet nad) drogą. Wyruszyli do Aetheneum (Klubu pana Wellingtona). Tam, po krótkiej wymianie zdań i informacji, nasi dzielni Ripperzy wszystko już wiedzieli. Edward dostał list (od jakiegoś rudego szkota, lat 15, w dziwnej liberii), wyszedł (chyba za dużo wypił, bo płaszcz zostawił) i odjechał w jakimś powozie. Hm. Rudy szkot w dwudziestotysięcznym mieście... to może być trudny cel... na szczęście w Lewtrenchard szkotów jest ze 4, w tym dwóch w Rippersach. Policja znała tego gagatka, a kilku innych informatorów poprowadziło do Black Bottle – ulubionej meliny „Red`a” O`porrecka. Szybkie zebranie myśli i nasza dzielna trójka w składzie George, Stuart i V jak Vidocq wyruszyła w stronę dzielnicy cudów w Lewtrenchard. Oczywiście, Vidocq ruszył w swój ulubiony sposób – po dachach. I wtedy!!! Tak! Zostali zaatakowani! Nikt nie spodziewał się... komunistycznej partii Lewtrenchard! Bojówka marksistowska zbierała właśnie składki na organizację (i na piwo) – a taki łup jak George to było zbawienie! Na szczęście dla portfela (i uszu) Teksańczyka, Komuniści odpuścili sobie pomysł zabrania wszystkiego, co miał na sobie nasz dzielny bohater. Za to przyjęli Rippersów do Partii i wspomogli ich pomocą, a V i George odwdzięczyli się niewielkim wsparciem (członkowie honorowi nie płacą przecież składek :D). Przyprowadzony sługus kapitalizmu, Red, wyśpiewał wszystko, co wiedział. No i wtedy zrobiło się mniej przyjemnie. Roger... A gdzie Roger to i ACD. Trzeba było się przygotować!
Edward w tym czasie cierpiał katusze. Dowiedział się kilku rzeczy o sobie. Poznał też pewną tajemnicę – zbroja V nie była przygotowana dla Alberta... (czy też Vidocq`a). Nie będziemy wnikać w szczegóły cierpień, może poza tym, że ACD nie lubi, jak się go poprawia.
A w tym czasie Vidocq szukał śladów. Ku zaskoczeniu wszystkich (a najbardziej zaskoczony chyba był pewien R), niedaleko parku znalazł ślady czerwonego błota. Takie błoto znajduję się tylko niedaleko opuszczonego zamku, kilka mil od miasta. Acha! Mamy ich... Tam więc się udali.
Uderzyli o 4 rano. Padał deszcz (dobrze, że nie śnieg). Mgła (tajemnicy) otulała... piękną, wiktoriańską (no, a jakąż inną) willę (http://extension.ucdavis.edu/tourism/images/victorian_home.jpg). Jeszcze ciekawiej zrobiło się za chwilkę – tuż po tym, kiedy okazało się, że dom się leczy, zamyka drzwi, gasi światła i takie tam ciekawostki. No i że kamerdyner przechodzi przez drzwi nie otwierając ich. Szybka akcja i Rippersi byli w środku. Piwnica. Zejście niżej... zamknięte jakimś dziwnym kluczem. Klucz miał jeden z przydupasów ACDa – wielki niemiecki osiłek, który wyjątkowo perfidnie zaatakował George`a tasakiem. I to od tyłu! Co za brak kultury! Ci Niemcy mogą kiedyś wywołać jakąś wojnę! Albo ze dwie! A na dodatek dom grał nieczysto, zniszczył Amerykańskiemu Slayer`owi nowy płaszcz i marynarkę! To świnia, nie dom. I kiedy Mr. Fitzhugh zaczął tracić grunt pod nogami, drzwi otwarły się i niemiecki bandyta poczuł siłę Albionu (dawkowanej przez lufę strzelby dwa wielkie kawałki ołowiu). Dalej poszło gładko. Był klucz, było więc i przejście. Tam tchórzliwy Acid uciekł z walki, zostawiając Miecz Waylanda Rogerowi. Niemcy znowu zaatakowali z zaskoczenia, ale Hunowie nie mogą mierzyć się z Albionem. Przyzwany demoniczny sługa obrócił się w pył. Za to Roger... Roger zabił Vidocq`a. Dwoma ciosami Flaurosa. A może to nie był Roger? Miał twarz śp. Wiktora Rutheforda... przynajmniej do tego śmiertelnego ciosu. Wtedy coś dziwnego się wydarzyło. Po pierwsze – ostatnią rzecz, jaką widział Vidocq, był klękający przed nim Roger, ofiarowujący mu miecz Waylanda. Po drugie, kiedy George, Stuart i Mike the Gurkha zawyli z trwogi i nienawiści, zawtórowało im kilka gatlingów. Zza ich pleców. Tuż po tym do pomieszczenia wpadło kilku dziwnie ubranych żołnierzy, ostrzeliwując wrogów z Gatlingów. Ci żołnierze z łatwością poradzili sobie z Niemcami i demonem, by dzielnie zginąć z rąk Rogera. I kiedy na polu bitwy pozostali tylko Rippersi i Roger, wilkołak powiedział tylko kilka dziwnych zdań (coś o piekle, wszczepach, duszach, odkupieniu i takim tam) – po czym zginął. Kto Flaurosem wojuje, od Flaurosa ginie. George (można go nazywać zabójcą Rogerów) podbiegł do leżącego Vidocq`a – niestety, tylko stwierdził zgon. Zaczął odwiązywać Edwarda, który leżał przywiązany do stołu badań. Aż tu nagle! Rippersi zauważyli, że krew, leżąca na podłodze, zaczyna spływać w stronę V... a na jego zbroi pojawiły się żyły – prawie można było słychać bicie serca! To coś strasznego, zakrzyknął Teksańczyk, wbijając Vidocq`owi sztylet w serce! Wszystko ucichło. Szybkie przeszukiwanie pokazało miejsce z trofeami (które zostały pochowane). No i wszystko byłoby ok... tylko Vidocq zniknął. Szybko się odnalazł... okazało się że on po prostu wstał i sobie poszedł. Teraz dopiero bohaterowie mieli niespodziankę! Dalsza część była standardowa – przeszukiwania, spalenie dowodów, pochowanie zmarłych, pisanie raportu. Tu kolejna ciekawostka. Z raportu zniknęły informacje na temat żołnierzy oraz „śmierci” Vidocq`a. List od Van Helsinga brzmiał: „Chyba żartujecie”. Przed naszymi bohaterami długie miesiące leczenia... Co poza tym – George`a czeka rzut na leczenie (w domu... doktora Sewarda). Loża wykorzystała znalezione u ACDa sprzęty i wybudowała laboratorium alchemiczne. Otrzymali też podziękowania od VH wraz z nowymi zadaniami. Miecze Waylanda to priorytet, ale też trzeba poszukiwać Filarów Wiedzy, gdyż najprawdopodobniej przy nich może być Abraham. No i co do tego ma Henryk Żeglarz?
Informacja z Egiptu: Kiedy Uzylem Klucza Starozytnych, Filary rozjasnily sie niczym Ksiezyc. Kiedy moje slugi przenosily owe filary do mojej nowej swiatyni, te swiatlo jakims cudem rozjasnilo sie. Sadze, ze one czerpia Ba z Atlantis, opisywanej przez barbarzyncow z polnocy i pokazanej mi przez bogow. Im blizej niej sie znajduja, tym jasniej swieca. Uzyje ich do odnalezienia owej Atlantis, jak tylko opanuje Khemri i przywroce je prawdziwym mieszkancom i Faraonom.
Gracze otrzymali po trzy (zmiana co do sesji) pedeki, za wyjątkiem Edwarda, który otrzymał dwa i darmowego Edga, Nerves of Steel. |
|
Komentarzy:
0
|
|
2006-09-23
A już prawie było tak pięknie...
|
Tak właśnie brzmiała ostatnia myśl Jamesa Gifforda. I nie, nie prawdą jest, że przed śmiercią życie staje ci przed oczami. James przed oczami miał pysk gigantycznego krokodyla oraz rękę Daphne, która utkwiła Kilquato między zębami... A później ruch szczęk i już nic więcej. Jak zapewne pamiętacie, nasi dzielni Rippersi wpadli w perfidną zasadzkę kultu krokodyla. Ich części ciała oraz cnota były w poważnym niebezpieczeństwie. Kapłan (człowiek – krokodyl) rzucił swoim podwładnym jakieś rozkazy i wyszedł. Do uszu Rippersów dobiegł rozpaczliwy krzyk rozpaczy panny Daphne – i to zmotywowało ich do działania. James cudem wyswobodził się z więzów i zaatakował pilnującego go strażnika, wyrywając mu broń. Pozostali kultyści ruszyli na pomoc koledze, ale tu niesamowitą siłą wykazał się Awrach, rozrywając więzy. Szybki atak na strażników niestety się nie powiódł, gdyż kultyści byli wyjątkowo dobrymi wojownikami. Walka trwała kilka minut, ale Rippersi z każdą z nich tracili inicjatywę. W końcu padł James, zbyt wiele odniósł ran od krokodylich włóczni przeciwników. Awrach walczył jeszcze kilka chwil, jednak i on opadł z sił i padł – a kiedy padał, usłyszał odgłos strzału. Ten dźwięk zaintrygował kultystów, którzy nie dobili leżących bohaterów, a tylko wybiegli na pomoc swojemu przywódcy. Daphne w tym czasie została złożona w ofierze wielkiemu Kilquato; bogowi – krokodylowi. I kiedy ten trzydziestometrowy krokodyl porwał swoją zdobycz do leża, na pomoc Rippersom przyszedł pewien człowiek, który polował na Kilquato. Ten dzielny łowca wraz ze swoją uroczą i niebezpieczną żoną oraz wiernym sługą rozprawili się z kultem kilkoma celnymi strzałami. Oni też pomogli wrócić do życia Rippersom. James był zdruzgotany śmiercią wybranki swego serca i postanowił to załatwić jak prawdziwy mężczyzna. Uzbrojony tylko w nóż ruszył w stronę legowiska krokodyla. Niestety, rany dały mu się we znaki i dał się zaskoczyć. Dwa kłapnięcia pyskiem i Kilquato na wieki połączył kochanków. Stan i jego rodzina zaopiekowali się Awrachem, wyleczyli jego rany maścią znalezioną w świątyni kultu, „odwieźli” go do Nairobi a później wysłali statkiem do Egiptu. Awrach po 8 tygodniach wreszcie był w domu. Powitany został przez mocno zasmuconego Allana oraz mułłę – Rippersi ponieśli niepowetowane straty na tej misji, ale za to zdobył przyczółek w Protektoracie Wschodniej Afryki. Oko trafiło do muzeum, a Duch Pustyni otrzymał w nagrodę od rządu w wysokości 100 funtów. A co będzie się działo dalej - o tym w następnym odcinku „Kairskich opowieści”.
Tu zdjęcia: http://img61.imageshack.us/my.php?image=img0860xd1.jpg - sytuacja startowa. http://img61.imageshack.us/img61/6003/img0861gu7.jpg - sytuacja startowa z bliska. http://img67.imageshack.us/img67/3880/img0862vu1.jpg - cel przygody, Oko Kilquato. http://img61.imageshack.us/img61/697/img0863yc2.jpg - zaczelo sie, jeden gracz sie wyswobodzil z wiezow http://img67.imageshack.us/img67/1003/img0865ag9.jpg - atak Awracha na kultystow walczacych z Jamesem. http://img67.imageshack.us/img67/7361/img0867xf0.jpg - gracze zobaczyli krokodyla. http://img177.imageshack.us/img177/4104/img0866cf5.jpg - a tu krokodyl i Daphne. http://img180.imageshack.us/img180/8227/img0868qe7.jpg - "Here comes the cavalry" - na pomoc przybyl Stan Tarkowsky, jego żona Nel oraz wierny Kali. Saba wystraszyła sie krokodyla... http://img177.imageshack.us/img177/4850/img0869sj8.jpg – Stan i jego drużyna. Radzą sobie całkiem nieźle... Kula Stana za chwilę roztrzaska głowę kapłana Kultu Krokodyla. http://img177.imageshack.us/img177/4494/img0870tu1.jpg – a w tym czasie Rippersi odpoczywali.
Co do podsumowania – jedna z najdłuższych walk ever. Niestety, popełniliście kilka poważnych błędów, które się mocno zemściły. Mam nadzieje, że te kilka poważnych wtop was czegoś nauczą :) Ale ogolnie było nieźle i baaaardzo filmowo.
Na koniec zamieszczam dokumenty i informacje, jakich dostali Rippersi (ci szukający kultu i ci w Kairze)
Telegram od Allana: Mamy biblioteke STOP Potrzebujemy waszych umiejetnosci STOP W A wszyscy czekaja na Jamesa STOP C przyjechal z MAP i UiA STOP Na pewno STOP Aleks czeka STOP Ja musze wracac do Ala STOP Mulla ma problemy STOP Czekam na was w k STOP ALE w Protektoracie zalatwcie jedna rzecz STOP Nairobi STOP Bar Rule Britania STOP Zalatwcie Safari u Stana STOP Pojedzcie z nim STOP Wybadajcie jego STOP Jakby co werbowac z Jose STOP Jak nie to ja sie tam udam STOP Ja sie z nimi spotkam jak wy wrocicie w Nairobi STOP Jak zwerbujecie i tak musze pojechac z ludzmi tam STOP Awrach STOP Czeka na ciebie wiadomosc STOP Czas splacic dlug tuaregom STOP Wiele rzeczy tutaj do zalatwienia STOP Aleksandria MAP Tuaregowie BU STOP Mam nadzieje STOP ze sie nie nudziliscie STOP Pozdrawiam STOP A.F.
Informacja z Biblioteki o Upuaut: I rzekl Horemheb – zniszczcie cale Achetaton wraz z kazdym sladem Tego, ktorego imie niech zczeznie na wieki. A o 14 filarach Atona nie zapominajcie, heretycki bowiem faraon twierdzil, ze przyniosl mu je wiecznie zywy Imhotep jako dar od boga faraona. Moc potezna moga miec te filary, kazdy naznaczony imieniem boga – od Ra po Upuauta.
Moc Berła: Berło może otworzyć przejście z krainy duchów, Amenti. Można to uczynić tylko w najświętszy dzień w roku, w miejscu pochówku boga Egiptu. Jeżeli odprawi się rytuał, to wszyscy zmarli Egiptu wrócą na ziemię zalewane przez Nil, jako upiory pod pełną władzą przyzywającego.
A teraz zajebiście ważne pytanie - co chcecie robić dalej? Jakieś zadanie od Allana czy wasze własne śledztwa? |
|
Komentarzy:
2
|
|
2006-09-16
Do dżungli trzeba zabrać pochodnie...
|
... ale także i zdrowy rozsądek.
Wszystko zaczęło się po wyjściu ze szpitali. Wielką niespodzianką była Daphne, którą uwolniły połączone siły Rippersów z różnych krajów. W czasie hospitalizacji działo się wiele – teraz przyszedł czas, żeby się rozliczyć z Kabalem. Najpierw Daphne i James poszukali czegoś o Oku Kilquato i Berle Upuaut Po naradzie z Allanem, szef Loży kairskiej przekonał drużynę, że dla nich najbezpieczniej będzie popłynąć na południe. Jak James przypomniał sobie te słowa leżąc na podłodze siedziby Kultu Kilquato, to zbierały się w nim dwa uczucia – gorycz oraz strach, co by było, jakby na prawdę w Aleksandrii było gorzej. Więc jak już wspomniano, drużyna zebrała się w podróż na południe, do Afryki Centralnej. Po przeanalizowaniu sytuacji geopolitycznej i ocenieniu szans Rippersów (w sile 3 i Daphne) przeciwko Mahdystom (w sile kilkunastu tysięcy minimum), zadecydowano, że droga przez morze, a później pociągiem do Bahir Dar będzie najlepszym rozwiązaniem. No i faktycznie, droga była spokojna. Pierwsze problemy zaczęły się w Bahir Dar – banda włoskich menelskich najemników zaczepiła Rippersów przy ładowaniu sprzętu do Juanity, łodzi Jose, ich przewodnika. Na szczęście, James załatwił sprawę groźnym spojrzeniem i kilkoma dosadnymi słowami. Kolejny raz Albion zatriumfował nad rzymskimi pachołkami. Dalsza część drogi przepłynęła spokojnie... no, prawie spokojnie. Rzymskie pachołki wróciły uzbrojone po zęby w parowcu i bardzo chcieli zemsty. Walka toczyła się kilkadziesiąt minut, aż w końcu Awrach i James odparli atak. Niestety, okupione to zostało śmiercią Willema Dafoe, który nie ujrzy już zielonych pól Irlandii. Dalsza część podróży znowu ukazała wyższość cywilizacyjną Brytanii. James udowodnił, że zna się też na medycynie (i że ma zdolności aktorsko-pantomimiczne) – uratował wioskę tubylców przed cholerą, wprowadził tam nakrycia górnych części ciała u kobiet (w celach higienicznych, oczywiście) oraz zdobył dozgonną wdzięczność mieszkańców. W końcu Rippersi dotarli do ostatniej przystani. Tam zostawili Juanite i Jose (czyta się to Huanita i Hose – Gifford mógł nawet rozwinąć zdolności lingwistyczne) i dalej wyruszyli pieszo. Godziny mijały jedna za drugą. Wszechobecne komary, wilgoć oraz inne niecywilizowane rzeczy mocno dokuczały bohaterom. Czas zaczął płynąć szybciej dopiero przy sztucznym jeziorku, stworzonym najwyraźniej przez kult krokodyla dla ich bóstwa. Krokodyli spokój najwyraźniej ktoś zburzył, gdyż jak James do niego strzelił (chciał zapewne dać Daphne piękne buty albo torebkę), to krokodyl odwrócił się do góry brzuchem. Chyba ktoś wcześniej władował w niego kilka kulek. Łuski od tych kulek leżały na ścieżce, obok śladów butów, ale nie wzbudziło to zainteresowania u Rippersów. Niestety, strzał Jamesa wzbudził zainteresowanie u konkurencji – gracze zapomnieli, że Kabal także szukał Oka. Nocna Straż, pruski oddział paramilitarny, działał w tych okolicach – pokazał słynną pruską solidność przy zasadzce, którą zastawił. Niestety, Rippersi przekonali się o tym bardzo brutalnie, przyjmując kule ze strzelb oraz z pistoletu Gatlinga oficera na klaty. Pobudka była jeszcze gorsza – jaskinia, zaduch stęchlizny, jakieś inne zapachy, człowiek – krokodyl oraz strażnicy. No i groźby. Jak można się domyśleć, bohaterów czeka los gorszy od śmierci: pogańscy kultyści mogą ich zjeść, ugotować, rzucić na pożarcie krokodylom a nawet zbeszcześcić ich ciała, tak jak to działo się w Sodomie. A miało być bezpiecznie - myślał James – A miało tu być tak pięknie...
Czy bohaterowie odzyskają wolność? Czy nie stracą części ciała? Co będzie dalej? Zapraszamy ponownie – dalsze losy już niedługo!
A tu są dokumenty i informacje zdobyte w poprzedniej przygodzie: List z loży masońskiej Panie Gifford Zabil Pan moja ukochana Atme. Moim bolem mozna wypelnic wszystkie morza Swiata. Oswiadczam Ci, ze nie spoczne, poki Pana nie spotka to samo.
Imhotep Wiecznie zywy faraon Nowego Egiptu, wladca nieumarlych, sluga wszystkich Bogow, ktorzy obejma te kraine znowu we wladanie.
Oko: The Eye is a massive yellow jewel—perhaps a garnet—found in the statue of a giant crocodile in a primitive ruin somewhere in Central Africa. They say only that they were somewhere in the southeastern region of the Victoria Lake when they discovered the ruins. Informacja: ...obno...dze...dzę.. gadami.
Upuaut Upuaut, Wepwaut, Wepwawet (egip."otwierający drogi"), lokalne bóstwo górnoegipskie, przedstawiane pod postacią wilka albo psa pustynnego; związany z kultami pośmiertnymi, nigdy jednak nie został utożsamiony z Anubisem. |
|
Komentarzy:
6
|
|
2006-09-15
Pytanie dotyczące kampanii
|
OK, Panowie. Zbliża się wiekopomna chwila powrotu Martiniego Marnotrawnego, Co Nie Chciał Grać w Wakacje i Wybrał Kasiorę (:P). Oznacza to powrót do Rippersów w Londynie - oraz powrót Josey Walesa do Deadlands. Mam więc pytanie, co mam szykować w Rippersach: 1. Poszukiwanie mordercy Barona Mordeaux? (i co później po tym) 2. Sprawy rodzinne George`a - zaproszenie do Lavinii? (i co później po tym) 3. Załatwienie sprawy z Omegą? 4. Wybadanie, o co chodzi z Królem Żeglarzem i Atlantydą? 5. Miecze Waylanda? 6. Szukanie Acida? 7. Po prostu na razie zostawienie spraw Hellsingowi i miesiąc - dwa (do świąt) w loży? Wyjścia do teatru, muzeum, rutynowe śledztwa i polowania?
Zależy mi na tym, bo będę wiedział, co się dzieje i co chcecie robić. |
|
Komentarzy:
3
|
|